Dobra i zła moc probiotyków

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) probiotyki to te suplementy diety, które zawierają szczepy mikroorganizmów poprawiających stan zdrowia organizmu lub ograniczających ryzyko zachorowania. Ale czy wszystkie?

Od dłuższego czasu popularność probiotyków stale rośnie. Na rynku pojawiają się coraz to nowsze suplementy. Warto wiedzieć, że niewiele probiotyków ma status leku, większość dostępna jest bez recepty.

Dietetycy, promotorzy zdrowego trybu życia zachęcają do korzystania z preparatów, które zawierają bakterie probiotyczne już nie tylko podczas terapii antybiotykowej, ale ogólnie dla wzmocnienia, poprawy odporności, lepszego metabolizmu, trawienia, a nawet odchudzania.

Flora bakteryjna człowieka jest dla naukowców wciąż nie odkrytym lądem. Probiotyki niedopasowane do bilansu mikrobów zamieszkujących nasze jelita mogą być powodem pogorszenia samopoczucia, utraty energii, mogą nasilać zaparcia, biegunki, wzdęcia i inne objawy ze strony układu pokarmowego a nawet wywoływać infekcje u osób podatnych na zakażenia czy z osłabioną odpornością. Probiotyki mogą też obciążać wątrobę. Ciągłe ich stosowanie nawet tych z najlepszych źródeł nie chroni oporności.

U chorych osób o osłabionej odporności probiotyki z tak zwanymi przyjaznymi bakteriami typu Lactobacillus casei lub Bifidobacteria są traktowane jako wrodzy najeźdźcy – mówi Catherine Collins, główny dietetyk z St George’s Hospital w Londynie.
W niektórych przypadkach mogą być przyczyną zakażeń oportunistycznych a nawet wywołać śmiertelną posocznicę.

Natomiast podawanie tradycyjnych, domowych naturalnych probiotyków, kiszonek, żywności sfermentowanej, niektórych ziół wspiera mikroflorę bez żadnych skutków ubocznych. Co więcej daje znacznie większą różnorodność i złożoność korzystnych bakterii niż suplementy zawierające pojedyncze szczepy wyhodowane w laboratoriach.

Co prawda opublikowano dziesiątki badań potwierdzających, że niektóre probiotyki zawierające zastrzeżone szczepy wykazują korzystne działanie jednak nie prowadzi się badań nad sfermentowaną żywnością. Ze zrozumiałych względów – kapusty kiszonej przecież nie da się opatentować.

Co robić?

Tradycyjnie, lepiej zapobiegać niż leczyć. Po prostu zadbać o mikroskopijnych mieszkańców zamieszkujących nasze ciała karmiąc je ich ulubionymi pokarmami i unikać czynników, które je niszczą.
A niszczy je stres, żywność przetworzona, agresywne detergenty, nadużywane leki i antybiotyki.

Osoby, które w sposób ciągły stosują suplementy łykając profilaktycznie wszystko co popadnie z dużym prawdopodobieństwem będą w przyszłości borykać się z problemami metabolicznymi, żołądkiem, wątrobą, trzustką jelitami lub generalnie ze zdrowiem.

Suplementy i probiotyki są w porządku, pod warunkiem że stosuje się je okresowo tylko wówczas, kiedy sytuacja tego naprawdę wymaga. Ale pomimo ich zalet, lepiej zaufać kiszonkom obecnym tysiące lat w diecie człowieka niż najlepszym preparatom z probówki.

No Comments Yet.

Leave a comment

You must be Logged in to post a comment.